piątek, 29 sierpnia 2014

Rozdział 2 "Ona..." Cz.1

Z dedykacją dla Alla Salvatore oraz Victoria Verdas - Lauretta.



- Naprawdę?! - Spytała zaskoczona szatynka swojego ojca przez komórkę.
- Tak, naprawdę. Adres do waszej willi to Road Street 2st. Wypraw jakąś imprezę, domówkę. - Mówił z przekonaniem, przez co Violetta uwieżyła w jego słowa. Odłożyła komórkę do swojej torebki, gdy usłyszała krótki komunikat. Prosimy zapiąć pasy, podchodzimy do lądowania. Dziękujemy, że wybrali państwo nasze linie lotnicze. Castillo zrobiła to, co kazał głos, a po chwili samolot z wysuniętymi kółkami jechał po pasie. Wszystko szło dobrze, gdy nagle wszędzie zapanowała jasność, a chwilę potem ciemność. Jeszcze chwilę przytomna szatynka zorientowała się, że wjechali w jakiś inny samolot startujący. I u niej zapanowała ciemność.

"Życie to jedna wielka Czarna Dziura"

- Synu, chodź tu szybko! - Zawołał jego ojciec. León szybko zbiegł na dół bo drewnianych schodach. Był w salonie, w którym siedzieli jego roztrzęsieni rodzice, wraz z rodzicami Violetty, których León dawno nie widział.
- Dzień dobry Pani i Panu Castillo. Co się stało tato? - Przywitał się i spytał zdenerwowany. 
- Pamiętasz Violettę? - Spytał pan domu.
- No jasne, jak mógłbym zapomnieć? - Spytał retorycznie.
- Ona... Miała wypadek

^^^
Najkrótszy rozdział ever zakończony!  Mam nadzieję, że pokomentujecie :)

3 komy = next ;)





poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 1 "Chodzi o Violettę"

Rozdział dedykuję Alla Salvatore ♥

Violetta
Zdenerwowana zbiegłam po schodach, i co widzę? Chłopaków leżących na dywanie, śmiejących się w niebogłosy. Na początku byłam zdziwiona, lecz później również zaczęłąm się śmiać. Dziewczyny były całe umorusane bitą śmietaną! Kazałam im się ogarnąć, a one nadal wściekłe na płeć męską, poszły na górę do łazienek.

*Kilkanaście minut później*
Oczami Narratora
Gotowe dziewczyny, wraz ze swoimi przyjaciółmi ruszyły w stronę wielkiego jeepa. Każdy się pomieścił, ale
niestety. Brat Castillo - Andres, musiał jechać w bagażniku. Jemu to pasowało. Za to Violetcie odwrotnie. Był to jej młodszy o dziesięć minut brat, więc się o niego bała. Ale gdy wszyscy cali i zdrowi, odetchnęła z ulgą. Żwawym krokiem ruszyli na lotnisko w centrum Buenos Aires. Francesca i Naty poszły już na odprawę, Violetta wraz z Larą czekały na chłopaków, którzy poszli jeszczę załatwić swoje prywatne sprawy. Gdy byli już w komplecie, ruszyli krokiem Cauvigli i Perdido. Po odprawie znaleźli dziewczęta. Usłyszali krótki komunikat, po którym ruszyli w stronę bramek. Gdy ich bagaż znajdował się już w samolocie, a oni jechali specjalnym autokarem, w Houston trwała zawzięta rozmowa pomiędzy parą.

*Houston*
     - No ale León! Nie możesz, ja Cię kocham! - Krzyczała zapłakana rudowłosa, patrząc na bezlitosną posturę swojego chłopaka. Przytuliła się do Niego z całej siły. Lekko ją od siebie odepchnął.
- Zrozum, Cami, kocham kogoś innego. - Powiedział stanowczo, nie odrywając stalowego wzroku od dziewczyny.
- Niech zgadne! To zapewne ta twoja cała niunia, Jessica! A może Valeria, albo Stephie?! - Mówiła wściekła.
- Nie, nie o nie. Chodzi o Violettę. - Powiedział biorąc głęboki wdech. Camila wytrzeszczała oczy.
- O nią? O moją przyjaciółkę od serca?! Jak mogłeś? Jej winić nie będe, nie zawiniła! Nie chcę jej stracić. Byliście dwiema najważniejszymi osobami w moim życiu. Została mi tylko ona, a ja nawet niewiem gdzie jest! - Młoda Torres popłakała się. Uciekła z parku, w którym rozmawiali. 

^^^
Ja witam was, wy to wiecie... xd Beznadziejny jest. Ale teraz zainteresowalam się bransoletkami z gumek (bez skojarzeń!) i robie takie^^

K ;*

niedziela, 24 sierpnia 2014

LBA #1

Pierwsza nominacja została mi przyznana przez Cathy Lambre, z bloga violetta-something-real :)
Pytania:
1. Jaką piosenkę z Violetty lubisz najbardziej?
2. Uprawiasz jakiś sport?
3. Lubisz szkołę? xD
4. Fedmiła czy Diemiła?
5. Co sądzisz o nowej parze, Diecesce?
6. Co lubisz robić oprócz pisania?
7. Masz jakieś zwierzątko?
8. Twoje motto to...
9. Violetta czy Ludmiła?
10. Moją pasją jest...

Odpowiedzi:
1. Hmm.. Chyba mam 2 :D SuperCreativę i Amor En El Aire (Leóś w garniaku Awww *-*)
2. Szczerze? Nie, ale czasami pogram w coś z kumpelami.
3. A kto ją lubi? :O
4. Fedemiła..
5. RZĄDZI! XD Diecesca 4ever ♥
6. Prowadzić strony na FB xd
7. Mam <3 Miałam psa, który niedawno zmarł (;c) i mam rybki i świnkę morską.
8. Nie martw się, że jesteś sama. To oznacza, że Bóg zostawił Cię dla kogoś wyjątkowego.
9. Violetta
10. Pisanie ;)

Nominuję:
http://leonetta-moj-swiat.blogspot.com/
http://lemiforever.blogspot.com/
http://busco-en-mi-destino.blogspot.com/
http://wspomnienia-trwaja-przez-cale-zycie.blogspot.com/

Druga nominacja - Dziękuje Mary! Twoją nominacje wypełnie w najbliższym czasie ;)

środa, 20 sierpnia 2014

To co każdy kocha, czyli notka informacyjna.

Witam.
Mam coś dla fanów Fedemiły! 
Zapraszam wszystkich fanów tej pary. 

A teraz koniec gadki, szmatki. Czas na info!
1# Rozdział pojawi się jutro.

2# Rozdział na Jorvice pojawi się w tym tygodniu.

3# Przez nowy adres, spadły mi wyświetlenia. Mam nadzieję, że to naprawicie ;*

4# W obecnej chwili mam 1216 wyświetleń. Dziękuje! Na 3k wyświetleń, dodam drugą część one parta :D 

Na znak, że przeczytaliście, napiszcie w kom "Katelyn to  beztalencie"

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Prolog "Always In My Heart"

Drogi Pamiętniczku! 
Mam na imię Violetta Castillo, niedługo skończę 18 lat. Dziś przeprowadzam się do Houston. Kiedyś już tu mieszkałam. Miałam wtedy z, 12 lat? Miałam wtedy straszne kompleksy, była zwyczajnie gruba. Ważyłam chyba z 61kg. Wszyscy się ze mnie wyśmiewali. Wtedy prowadziłam inny pamiętnik. Po cichu podkochiwał się w takim jednym, Diego, ale on, przy całej szkole przeczytał wpis o nim, prawie cała szkoła się ze mnie śmiała. Mówiąc prawie cała, mam na myśli wszystkich, oprócz moich starych przyjaciół. Camili, Ludmiły, Federica, Sebę i Leóna. León, był strasznie przystojny, ale chodził z Camilą, i za pewne nadal z nią jest. I w ogóle, kto by wtedy na mnie spojrzał? Pół roku przed wyjazdem, odizolowałam się. Zaczęłam dietę. W pięć miesięcy schudłam 23kg, i ważyłam 38kg. Dla mnie, było to nadal za dużo, więc w ostatni miesiąc się postarałam, i w dniu wylotu wazyłam 31kg. Bardzo tęsknię za moimi przyjaciółmi. W Buenos Aires, gdzie przebywałam 5 i pół roku, poznałam również dobrych przyjaciół, którzy przylecą tam ze mną. Mam na myśli Francescę, Maxiego, Natalię, Andresa i Larę. Lara to lesbijka, więc nie mamy z nią większego problemu. Za to Francesca.. To była dziewczyna Diego. Tak, tego Diego. Ale ona nadal go kocha. Słuchaj, pamiętniczku, kończe, bo chyba właśnie chłopcy po nas przyszli. Zapomniałam wspomnieć, że moja mama to Angie, a tata German. Mam ciocię - Marię. I do Tego mieszkam, i będe mieszkać z dziewczynami! Moja rodzina mieszka w Houston. Już słyszę te hałasy. Pewnie chłopcy zaś coś nabroili. Pamiętniczku, do zobaczenia w Houston! 

Violetta ♥

 ^^^
Prolog prezentuje się o tak :) Szablon zmieniony na prosty. Pewnie nie wiecie, o co chodzi z tytułem. Tytuł, to nowa nazwa bloga ;) Domyślcie się par, już sami ;*
Dedykacja dla Caroliny Verdas, Naty Domiguez, Veronici Blanco i Alexandry Verdas <3 Kocham was misiaczki ;* 

Katelyn Ferro ;*

Zabijcie mnie, jeśli potraficie :D

(EDIT) Każdy, kto przeczytał pisze w kom "Katelyn jest beztalenciem"

Przepraszam
I sorry
 Nie dokończę Tego opowiadania. Blog oczywiście dalej, będzie tętnił życiem.
Napiszę nowe opowiadanie, nowy szablon będzie (mam nadzieję), oraz nowe pomysły! Rozdziały będą pisane pierwszoosobową, i zorganizuję konkurs, w którym, mam nadzieję, weźmiecie udział! :*

To tyle.
Katelyn ;*

http://jorvicaq.blogspot.com/

4. ~ Uspokój się.


Z dedykiem dla Karoliny, mojej nowej czytelniczki :D 

"..Bo ja dokładnie wiem, jak mam żyć. Po której stronie walczyć, trwać i być..."

     - Ludmiła, uspokój się. - Powtarzała Violetta, sama nie wieżąc w to, czy jej przyjaciółka się uspokoi. Potrząsnęła ją za ramię. Castillo strzepnęła rękę Ludmiły ze swojego ramienia, i wstała. Górowała teraz nad Ortiz.
- Ludmiło Monico Ortiz! Uspokój się natychmiast! To tylko ciąża! Nic wielkiego. - Powiedziała szatynka, nieświadoma swoich słów.
-Nic wielkiego.. - Blondynka skanowała słowa Violetty. - Nic wielkiego? Nic wielkiego?! Pogrążasz się Castillo! Pomóż mi, nie poradzę sobie. A jeśłi Fede mnie zostawi? Nie zaakceptuje tej ciąży? - Ferro wstała i podeszła do komody. Stało tam jej zdjęcie ślubne z kuzynem Violetty.
- Spokojnie Lu, zaakceptuje. - Uśmiechnęła się promiennie i zadowolona wyszła z domu Ortiz.