Z dedykacją dla Alla Salvatore oraz Victoria Verdas - Lauretta.
- Tak, naprawdę. Adres do waszej willi to Road Street 2st. Wypraw jakąś imprezę, domówkę. - Mówił z przekonaniem, przez co Violetta uwieżyła w jego słowa. Odłożyła komórkę do swojej torebki, gdy usłyszała krótki komunikat. Prosimy zapiąć pasy, podchodzimy do lądowania. Dziękujemy, że wybrali państwo nasze linie lotnicze. Castillo zrobiła to, co kazał głos, a po chwili samolot z wysuniętymi kółkami jechał po pasie. Wszystko szło dobrze, gdy nagle wszędzie zapanowała jasność, a chwilę potem ciemność. Jeszcze chwilę przytomna szatynka zorientowała się, że wjechali w jakiś inny samolot startujący. I u niej zapanowała ciemność.
"Życie to jedna wielka Czarna Dziura"
- Synu, chodź tu szybko! - Zawołał jego ojciec. León szybko zbiegł na dół bo drewnianych schodach. Był w salonie, w którym siedzieli jego roztrzęsieni rodzice, wraz z rodzicami Violetty, których León dawno nie widział.
- Dzień dobry Pani i Panu Castillo. Co się stało tato? - Przywitał się i spytał zdenerwowany.
- Pamiętasz Violettę? - Spytał pan domu.
- No jasne, jak mógłbym zapomnieć? - Spytał retorycznie.
- Ona... Miała wypadek.
^^^
Najkrótszy rozdział ever zakończony! Mam nadzieję, że pokomentujecie :)
3 komy = next ;)

Boskie ^^
OdpowiedzUsuńDziękuje za dedyk ;))
Vilu miała wypadek ;c
Czekam na kolejny <3 !
leonetta-leonivioletta.blogspot.com
Jest rozdział, zapraszam. :))
~ Alla
fajny
OdpowiedzUsuńSuper :3
OdpowiedzUsuńTrzeci kom ^^
Czekam na next c;
Pzdr, Liv ;*
Super
OdpowiedzUsuń