Rozdział dedykuję Alla Salvatore ♥
Violetta
Violetta
Zdenerwowana zbiegłam po schodach, i co widzę? Chłopaków leżących na dywanie, śmiejących się w niebogłosy. Na początku byłam zdziwiona, lecz później również zaczęłąm się śmiać. Dziewczyny były całe umorusane bitą śmietaną! Kazałam im się ogarnąć, a one nadal wściekłe na płeć męską, poszły na górę do łazienek.
*Kilkanaście minut później*
Oczami Narratora
Gotowe dziewczyny, wraz ze swoimi przyjaciółmi ruszyły w stronę wielkiego jeepa. Każdy się pomieścił, ale
niestety. Brat Castillo - Andres, musiał jechać w bagażniku. Jemu to pasowało. Za to Violetcie odwrotnie. Był to jej młodszy o dziesięć minut brat, więc się o niego bała. Ale gdy wszyscy cali i zdrowi, odetchnęła z ulgą. Żwawym krokiem ruszyli na lotnisko w centrum Buenos Aires. Francesca i Naty poszły już na odprawę, Violetta wraz z Larą czekały na chłopaków, którzy poszli jeszczę załatwić swoje prywatne sprawy. Gdy byli już w komplecie, ruszyli krokiem Cauvigli i Perdido. Po odprawie znaleźli dziewczęta. Usłyszali krótki komunikat, po którym ruszyli w stronę bramek. Gdy ich bagaż znajdował się już w samolocie, a oni jechali specjalnym autokarem, w Houston trwała zawzięta rozmowa pomiędzy parą.
*Houston*
*Kilkanaście minut później*
Oczami Narratora
Gotowe dziewczyny, wraz ze swoimi przyjaciółmi ruszyły w stronę wielkiego jeepa. Każdy się pomieścił, ale
niestety. Brat Castillo - Andres, musiał jechać w bagażniku. Jemu to pasowało. Za to Violetcie odwrotnie. Był to jej młodszy o dziesięć minut brat, więc się o niego bała. Ale gdy wszyscy cali i zdrowi, odetchnęła z ulgą. Żwawym krokiem ruszyli na lotnisko w centrum Buenos Aires. Francesca i Naty poszły już na odprawę, Violetta wraz z Larą czekały na chłopaków, którzy poszli jeszczę załatwić swoje prywatne sprawy. Gdy byli już w komplecie, ruszyli krokiem Cauvigli i Perdido. Po odprawie znaleźli dziewczęta. Usłyszali krótki komunikat, po którym ruszyli w stronę bramek. Gdy ich bagaż znajdował się już w samolocie, a oni jechali specjalnym autokarem, w Houston trwała zawzięta rozmowa pomiędzy parą.
*Houston*
- No ale León! Nie możesz, ja Cię kocham! - Krzyczała zapłakana rudowłosa, patrząc na bezlitosną posturę swojego chłopaka. Przytuliła się do Niego z całej siły. Lekko ją od siebie odepchnął.
- Zrozum, Cami, kocham kogoś innego. - Powiedział stanowczo, nie odrywając stalowego wzroku od dziewczyny.
- Niech zgadne! To zapewne ta twoja cała niunia, Jessica! A może Valeria, albo Stephie?! - Mówiła wściekła.
- Nie, nie o nie. Chodzi o Violettę. - Powiedział biorąc głęboki wdech. Camila wytrzeszczała oczy.
- O nią? O moją przyjaciółkę od serca?! Jak mogłeś? Jej winić nie będe, nie zawiniła! Nie chcę jej stracić. Byliście dwiema najważniejszymi osobami w moim życiu. Została mi tylko ona, a ja nawet niewiem gdzie jest! - Młoda Torres popłakała się. Uciekła z parku, w którym rozmawiali.
^^^
Ja witam was, wy to wiecie... xd Beznadziejny jest. Ale teraz zainteresowalam się bransoletkami z gumek (bez skojarzeń!) i robie takie^^
K ;*

Miejsce dla Alli <3
OdpowiedzUsuńOd razu jak mi powiedziałaś miałam skojarzenie ;P
UsuńMiejsce dla mnie, dziękuje :*
Czuje się zaszczycona ^^
Andres i Viola rodzeństwem?! Tego się nie spodziewałam :D ;P
Camilla i Leon?? ;D
Jeju, opowiadanie jest cudne;*
Podobnie jak autorka ♥
Bardzo dziękuje za dedykację ♥
Jesteś kochana <3 I cieszę się że odnowiłyśmy kontakt ;P I po części dziękuje za to kindze, bo dała mi link na twój blog ;*
Czekam na kolejny ♥
~ Alla
Miejsce dla Naty D. <3
OdpowiedzUsuńNapisałam komentarz a tu "wystąpił błąd"
Usuńpierdole nie robię.
A był taki dlugi -,-
Jaka wkurwiona jestę
Zapomniałam co tał napisałą...
Świetny!
Napisałam Leon ćtapa bo z Kamilką
zerwał :PP
Pozdro ,
Nacik
Spokojnie to będzie Lemi ;)
UsuńMiejsce dla Olci ;3
OdpowiedzUsuń