León:
Siedzę na kanapie i gram na gitarze. Akordy lecą jak grom z jasnego nieba. Komponowanie było, jest i będzie moją pasją. Odkładam gitarę na stojak i podnoszę pilot z małego, kawowego stoliczka. Wciskam przycisk "Start", a po chwili z beżowej szafki wyłania się duży, plazmowy telewizor. Włączam kanał TVN. Leci audycja o pięknej, młodej Violetcie Castillo. Nawet ładna jest. Co ja mówię? Jest przepiękna. Jest amerykańską gwiazdą pochodzenia hiszpańskiego. Jest podobna do mnie. Jest samotna, jest sławna.
Właściwie, to już wszystkie cechy, które nas łączą. Jest ich wiele więcej, ale te są główne. I jest jeszcze jedna. Brak drugiej połówki, która wspierała by cię, gdybyś miał gorszy dzień. Gdy audycja się skończyła, wyłączam telewizor, a on ponownie w tym dniu chowa się w drewnianej szafce.
Wstaję z kanapy i udaje się w stronę schodów. Wchodzę schodek po schodku, a gdy wkońcu dochodzę na górę, otwieram pierwsze drzwi od lewej. Przechodze przez framugę drzwi, i już po chwili znajduje się w miętowym pomieszczeniu. Moim pokoju. Podchodzę do łóżka i siadam na nim wygodnie. Podnoszę mój biały iPhone, który po chwili wydaje ciche wibracje. Chwilę później słychać w nim głos mojego przyjaciela. Podczas rozmowy pytam go, czy zna Violettę. Odpowiada, że tak. Ponownie pytam go, czy ma bilety na jej najbliższy koncert w Rosario. Odpiera, że nie, ale chciałby iść. Mówię mu, że może iść ze mną. Rozmowa kończy się na ustaleniu przez nas spotkania. Wstaje z łóżka i podchodzę do szafy. Otwieram ją, i wybieram białę koszulę w kratę. Do Tego dobieram czarne jeansy. Schodzę na dół i ubieram moje czarno-białe air maxy. W ostatniej chwili łapie portfel i telefon. Wychodzę i zakluczam dom. Wchodzę do garażu, który przed chwilą otwarłem, i wsiadam do moje sportowego kabrioletu. Wyjeżdżam z podjazdu i jadę w stronę autostady. Po chwili jeżdżenia dojeżdżam do wcześniej wymienionego miejsca. Jadę, a w między czasie otwieram dach. Lekki wiatr muska moje włosy, a muzyka lecąca z radia, urozmaica mi tę jazde. Gdy widzę Real, wjeżdżam zaraz za nim na parking obok McDonalda. Wchodzę do budynku, a następnie podchodzę do kasy. Gdy nadchodzi moja kolej, zamawiam Happy Meala. Może i jestem dziecinny, ale tam są takie fajne zabawki! Gdy po pięciu inutach dostaje swoje zamówienie, odwracam się. Zauważam Diego, który siedzi przy jedym stole. Dosiadam się do niego.
Właściwie, to już wszystkie cechy, które nas łączą. Jest ich wiele więcej, ale te są główne. I jest jeszcze jedna. Brak drugiej połówki, która wspierała by cię, gdybyś miał gorszy dzień. Gdy audycja się skończyła, wyłączam telewizor, a on ponownie w tym dniu chowa się w drewnianej szafce.
Wstaję z kanapy i udaje się w stronę schodów. Wchodzę schodek po schodku, a gdy wkońcu dochodzę na górę, otwieram pierwsze drzwi od lewej. Przechodze przez framugę drzwi, i już po chwili znajduje się w miętowym pomieszczeniu. Moim pokoju. Podchodzę do łóżka i siadam na nim wygodnie. Podnoszę mój biały iPhone, który po chwili wydaje ciche wibracje. Chwilę później słychać w nim głos mojego przyjaciela. Podczas rozmowy pytam go, czy zna Violettę. Odpowiada, że tak. Ponownie pytam go, czy ma bilety na jej najbliższy koncert w Rosario. Odpiera, że nie, ale chciałby iść. Mówię mu, że może iść ze mną. Rozmowa kończy się na ustaleniu przez nas spotkania. Wstaje z łóżka i podchodzę do szafy. Otwieram ją, i wybieram białę koszulę w kratę. Do Tego dobieram czarne jeansy. Schodzę na dół i ubieram moje czarno-białe air maxy. W ostatniej chwili łapie portfel i telefon. Wychodzę i zakluczam dom. Wchodzę do garażu, który przed chwilą otwarłem, i wsiadam do moje sportowego kabrioletu. Wyjeżdżam z podjazdu i jadę w stronę autostady. Po chwili jeżdżenia dojeżdżam do wcześniej wymienionego miejsca. Jadę, a w między czasie otwieram dach. Lekki wiatr muska moje włosy, a muzyka lecąca z radia, urozmaica mi tę jazde. Gdy widzę Real, wjeżdżam zaraz za nim na parking obok McDonalda. Wchodzę do budynku, a następnie podchodzę do kasy. Gdy nadchodzi moja kolej, zamawiam Happy Meala. Może i jestem dziecinny, ale tam są takie fajne zabawki! Gdy po pięciu inutach dostaje swoje zamówienie, odwracam się. Zauważam Diego, który siedzi przy jedym stole. Dosiadam się do niego.
Violetta:
Nareszcie nadchodzi ten dzień! Mój ostatni koncert, w Argentynie. Nalegałam na Buenos Aires, gdyż chcciałam zobaczyć swą ciotkę, ale moja menadźerka - Francesca, powiedziała, że wystąpie w Rosario. Wsumie, to nie tak daleko. Zadzwonię do Angeles.
Pięć minut później.
Po skończonej rozmowie odłożyłam fioletowego iPhona na blat kuchenny, aby za chwilę znów go podnieść. Dostałam wiadomość. Odbokowuję telefon, i czytam wiadomość. Rozczarowuje się. Kochanie, nie mogę przyjść jednak na Twój koncert. Moja przyjaciółka ma urodziny. Wybacz mi ;c. Spotkamy się następnego dnia, okey? :)
Odpisałam jej:
No dobrze. Ale jestem trochę rozczarowana. Może 8 sierpnia* o 15.00? Wiem, że będziesz odsypiać :D Znam Cię ;)
Odpowiedzi nie otrzymałam. Idę na górę, a po chwili jestem już w sali muzycznej. Wchodzę do salki nagraniowej, a wcześniej włączam nagrywanie. Zaczynam śpiewać.
Yo no soy un zombi
Yo no soy un robot
Hago mi camino
Y descubro quien soy
Vivo como siento
Y eso me hace cambiar
Yo soy diferente
Unica, Unica
Nagle do pokoju wchodzi Francesca. Odkładam słuchawki, ta piosenka jest tajemnicą. Jest moja. Chce ją zaprezentować na koncercie. Francesca zaczyna mówić.
* - Akcja rozgrywa się w 2018, dokłądny dzień w którym dzieje się dzisiejszy rozdział to 3 sierpnia. Koncert jest 7 sierpnia.
* - Akcja rozgrywa się w 2018, dokłądny dzień w którym dzieje się dzisiejszy rozdział to 3 sierpnia. Koncert jest 7 sierpnia.
$*$
Dziś krótko, bo nie chciałam mieszać. Ten rozdział dedykuję Carolina Verdas i Veronica Blanco ♥
Przepraszam, że wam to dedykuję.
Jutro postaram się wstawić rozdział 2 ;)
Birth ;*


Miejsce Kamy ♥
OdpowiedzUsuńOczywiście zawsze muszę byc pierwsza, heh :D
UsuńNo cóż moge powiedzieć. Zadedykowałaś mi świetny rozdział♥
Czekam na nextaaa :)
Twoja Kama? :D
Dziękuje <3
UsuńSuper !
OdpowiedzUsuńO dedykacja dla mnie jej :D
Leon i Diego przyjaciele :)
Czekam na następny rozdział ;***
Pozdrawiam <333
Thx ;3 Zaprosiłam Cię na gg :D Również pozdrawiam ;) :D
UsuńSuper, super, super! :D
OdpowiedzUsuńJuż mówiłam, ze super? :D
Leon i Diego przyjaciele, cieszę się, bo na większości blogów są wrogami :3
Do następnego <3